Jeśli taki popyt, to jak tu negocjować. Tylko kupować.

Pierwsza zasada podczas kupowania nieruchomości brzmi – negocjuj! Ale co wówczas, kiedy ta zasada, oczywista z pozoru, nie może być realizowana? Tak właściwie to trudno mówić o negocjacjach na rynku nieruchomości w Niemczech. Dla inwestorów to kraina marzeń – stabilne prawo, bogata gospodarka, brak zawirowań politycznych i terminowo płacący najemcy. Deweloper sprzedaje, inwestor kupuje. Kraina szczęśliwości.

W ubiegłym roku u naszych zachodnich sąsiadów zainwestowano w mieszkania ponad 59 miliardów euro, niemal trzykrotnie więcej niż w roku 2010. W przypadku nieruchomości ekskluzywnych, ponad 10 miliardów euro. I to w kraju, gdzie ludzie przyzwyczajeni byli od lat do najmu mieszkań a nie posiadania ich na własność. Co się więc zmienia? Gotówka, nadpłynność, stabilizacja. Ponad połowa inwestycji w niemieckie nieruchomości pochodziła od inwestorów zagranicznych, głównie z USA i z Chin. Proweniencja kapitału nie dziwi. Trudno twierdzić, że Stany Zjednoczone epoki Donalda Trumpa są oazą stabilizacji i gospodarczego bezpieczeństwa. Chiny w jeszcze mniejszym stopniu, tym bardziej, że ceny metra kwadratowego w Pekinie czy w Szanghaju przekraczają 10 tysięcy euro. W Monachium oscylują wokół 6 tysięcy euro za metr kwadratowy, zaś w Hamburgu nie przekraczają 4 tysięcy euro. Świetna okazja. Niemcy, oglądając to co ze swoimi pieniędzmi w ich kraju robią zagraniczni inwestorzy, nie zasypują gruszek w popiele. Tym samym cała machina przypomina kulę śniegową.

Trend na pewno będzie się rozwijał w tym kierunku. Nowo powstały rząd niemiecki i kolejna kadencja Angeli Merkel zapewnią stabilizację, Państwo Środka wyprodukuje kolejnych milionerów, a polityczne zawieruchy jak brexit i nieprzewidywalne rządy USA spowodują, że mieszkania w Niemczech będą się sprzedawać szybko i bezpiecznie. W Polsce każdy chce mieć mieszkanie, dlaczego więc nie widzimy inwestorów z zagranicy upychających swoje oszczędności po tej stronie Odry? Może byśmy tak: ustabilizowali i oczyścili prawo, zapewnili transparentność w systemie sądowniczym, by Unia potwierdziła praworządność, których to brak agencje ratingowe wymieniają jako najbardziej ochładzający zapał zagraniczniaków do wydawania tu dużych pieniędzy. Owszem, do Krakowa czy Wrocławia na weekend wpaść można, ale żeby tu mieszkanie kupować? Co to to jeszcze długo nie… A szkoda.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here