Rynek benefitów rośnie wraz z konkurencją o ludzi do pracy

Aż o pół miliarda złotych wzrósł w ubiegłym roku rynek tzw. benefitów – pozapłacowych dodatków do wynagrodzenia. Według raportu największego gracza na tym rynku, spółki Benefit Systems, na który powołuje się Rzeczpospolita, firmy wydają rocznie z tego tytułu 11,3 miliarda złotych. W 16% firm wydaje się na pracownika 4 tysiące złotych rocznie. Rekordzistami w wydatkach są firmy z branży IT oraz nowych mediów, w których rozszerzony pakiet medyczny, karta sportowa, dofinansowanie, a nawet masaż w pracy i concierge załatwiający domowe sprawy są już standardem. Podobnie jest w sektorze bankowym, gdzie firmy starają się pozyskać najcenniejszych dla siebie pracowników.

W sytuacji, w której to pracodawcy muszą się starać o zdobycie lub zatrzymanie cennego pracownika, siła negocjacyjna leży oczywiście po stronie pracowników. Wysokiej klasy specjaliści w poszukiwanych branżach mogą stawiać warunki, jakie jeszcze kilka lat temu wydawałyby się bezczelnością. Trend będzie wzrastał z powodów demograficznych z jednej strony i rosnącej konkurencji z drugiej. Tak długo jak pracownicy będą mieli atrakcyjne alternatywy w postaci innego pracodawcy w kraju lub wyjazdu do pracy za granicę, tak mocna będzie presja zarówno na płace, jak i dodatkowe świadczenia. Warto też wskazać, że de facto benefity nie są wielkim kosztem dla firm – nawet 4 tysiące złotych rocznie na pracownika to koszt ograniczony w porównaniu z korzyściami, jakie z niego wynikają. Pytanie jest jednak takie – w jaki sposób te kilka tysięcy złotych per capita zostaje spożytkowane? 

Najbardziej pożądane świadczenie pozapłacowe pracowników to rozszerzony pakiet opieki medycznej (dla 65% pracowników), elastyczne formy pracy (52%), dofinansowanie edukacji (47%), karta sportowa (42%). 

Ku naszej uciesze, rośnie świadomość pracowników, iż mózg również powinien być dopieszczany. Coraz częściej kandydaci podczas negocjacji z potencjalnym pracodawcą stawiają warunki zagwarantowania im udziału w szkoleniach, treningach, warsztatach, które rozwijają ich jako pracownika, ale i człowieka w ogóle. Zmienia się zatem posługa HR-owa. Nie wystarczy zaoferować pracownikowi czegoś, co się dobrze nazywa i jest modne, trzeba sprawdzić i potwierdzić jakość tego wyboru. Żeby benefity mogły także przyczynić się do rozwoju organizacji. Świat może stać się lepszy dzięki temu, że biznes zauważy, iż kształcenie człowieka, na przykład w negocjacjach, to kluczowe zadanie w rozwijaniu pracownika i firmy zarazem. A kompetencje negocjacyjne, jako umiejętność komunikowania się bez przemocy i profitowo, to jedne z najważniejszych życiowych kompetencji każdego z nas. Zatem, jeśli te łatwe i przyjemne benefity już spowszedniały, niech biznes działa na rzecz dobra wspólnego. Jesteśmy na to otwarci! 

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here