Próba zabójstwa byłego podwójnego agenta Siergieja Skripala to nie tylko znak ostrzegawczy przeciwko zdrajcom narodu rosyjskiego. To także rękawica rzucona Theresie May, bo to na jej terytorium stało się coś, co wstrząsnęło międzynarodową opinią publiczną. Wszystko wskazuje na to, że nie ma innego kierunku niż Rosja, w jej najwyższych sferach, by szukać zleceniodawców. No i mamy kolejne przygotowania do negocjacji dyplomatycznych prowadzone na oświadczenia. Każde słowo drugiej strony jest uważnie zbierane i dokładnie analizowane. Jak zatem poradzi sobie w dalszych negocjacjach pani premier, w sytuacji gdy przeciwna strona oświadcza, że „nie powinno się grozić państwu, które posiada broń jądrową” (to wypowiedź rzeczniczki rosyjskiego MSZ, która skomentowała oświadczenie brytyjskiego rządu, iż jest „wysoce prawdopodobne”, że za morderstwem stoi Rosja)?

W niedzielę 4 marca Siergiej Skripal i jego córka Julia trafili do szpitala w Salisbury w Wielkiej Brytanii, z objawami zatrucia silnie toksyczną substancją. Siergiej Skripal był podwójnym agentem – pracował dla rosyjskiego wywiadu, a jednocześnie przekazywał informacje brytyjskiemu MI6. W 2006 roku został w Rosji skazany za zdradę na 13 lat więzienia, ale miał szczęście – po czterech latach trafił do Wielkiej Brytanii w ramach programu wymiany szpiegów. „Otrucie byłego agenta Siergieja Skripala to ostrzeżenie dla zdrajców ojczyzny” – skomentował sprawę magazyn informacyjny „Wriemia” w pierwszym programie rosyjskiej telewizji państwowej. „Zawód zdrajcy należy do najniebezpieczniejszych na świecie. Według statystyk jest dużo bardziej niebezpieczny niż praca kuriera narkotykowego. Bardzo rzadko osoby, które wybrały ten zawód, dożywały sędziwej starości w spokoju i błogostanie” – oto komentarz posłusznej Putinowi stacji. Nic dodać, nic ująć? 

Pani May stoi przed wielką próbą, ponieważ takie zdarzenie na terytorium Wielkiej Brytanii to granie Brytyjczykom na nosie przez cynicznego prowokatora. Co powinna zrobić szefowa państwa? Na pewno nie może ograniczyć się do półśrodków, ponieważ straci twarz i zaufanie wyborców. Czas oficjalnych deklaracji się skończył – pora na działanie. Zapewne sięgnie po często stosowany środek, jakim jest wydalenie dyplomatów; Rosja odpowie tym samym. Ale da to czas pani May do zbudowania szerokiej koalicji interesów w ramach sojuszników w Unii Europejskiej (do której Zjednoczone Królestwo nadal należy) oraz w NATO. W takiej sprawie potrzebne jest wspólne działanie, a więc kolejne negocjacje: z Francją, Niemcami, z USA, może też z Polską. Trudno powiedzieć na razie z jakim skutkiem. Na dodatek, w Stanach Zjednoczonych właśnie stracił pracę Rex Tillerson, sekretarz stanu, odpowiednik naszego ministra spraw zagranicznych, co sprawia, że ta część polityki USA również staje się nieprzewidywalna. Zdolność sojuszników z Zachodu do zbudowania wspólnego frontu wydaje się trudna do osiągnięcia tym bardziej, że Wielka Brytania, na własne życzenie, opuszcza w miarę bezpieczne ramy Wspólnoty Europejskiej. Trudne negocjacje przed panią May.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here