Apartamenty w Dubaju kupione za bitcoiny to przykład elastycznej strategii i dużej kreatywności.

Dwoje przedsiębiorców z Wielkiej Brytanii – założycielka marki bieliźniarskiej Ultimo Michelle Mone i jej partner, miliarder Douglas Barrowman – sprzedało pięćdziesiąt luksusowych apartamentów w Dubaju. Walutą transakcji, a właściwie kryptowalutą, był bitcoin.

Budowa Aston Plaza and Residences o wartości 325 milionów dolarów, na którą składają się dwa 40-piętrowe wieżowce, ruszyła we wrześniu 2017 roku. Inwestorzy ogłosili wtedy, że sto pięćdziesiąt z ogólnej liczby tysiąca trzystu mieszkań będzie wystawionych na sprzedaż za bitcoiny. Portal Business Insider podał kilka dni temu, że pięćdziesiąt apartamentów już znalazło nabywców – posiadaczy kryptowaluty. Michelle Mone przyznała, że ​​niektórzy kupili po dwa mieszkania, a jedna osoba nawet dziesięć. Jak przyznała, wielu kupujących pasowało do stereotypu wielbicieli bitcoinów – młodych programistów w T-shirtach.

Ceny w Aston Plaza wahają się od 130 tysięcy dolarów za apartament typu studio (obecnie około 14 bitcoinów)  do dwupokojowych apartamentów o wartości 380 tysięcy (około 39 bitcoinów).

Trzeba przyznać, że inwestorzy przygotowali niezwykle elastyczną strategię budowania swego biznesu, dzięki czemu przedstawili atrakcyjną propozycję. Doskonale odczytali sygnały płynące z rynku – przewidzieli, że właściciele kryptowaluty będą chcieli zamienić ją na coś bardziej namacalnego. Dostosowali się do potrzeb potencjalnych nabywców minimalizując przy tym ryzyko własne. Co prawda transakcje zostały zrealizowane w bitcoinach, ale cena nieruchomości od początku była wyrażona w walucie amerykańskiej, a na dodatek sprzedawcy natychmiast wymieniali wirtualny pieniądz na twarde dolary. Ryzyko związane z płynnością kursów leżało po stronie kupujących.

Wchodzimy w nową erę – teraz na stół negocjacyjny wchodzi nie tylko cena i termin płatności oraz kraj waluty. Wchodzi też to, czy płacimy pieniądzem wymienialnym czy wymieniamy go sobie sami. Zatem to, jaką wartość nominalną i pozanominalną będzie miała transakcja, będzie zależeć nie tylko od samej transakcji, ale od koniunktury danej godziny, minuty, sekundy, czyli jedna transakcja będzie mogła być transakcją równoległą z milionem innych transakcji i uzależniona od podpisu ENTER. Wielkie transakcje wykonywane w kryptowalutach będą więc mogły być także hedgowane realną walutą, a ta znów jakimś „bitcoinem”. Kiedy na przełomie XX i XXI zakwitł handel derywatami – świat ekonomistów i prawników nie mógł sobie tego wszystkiego poukładać logicznie. Trzeba było nadążać za technologią, która była zresztą sankcjonowana powagą giełd najpierw kilku, potem wszystkich krajów. Teraz jesteśmy świadkami powstania podobnego mechanizmu, niewielu z nas rozumie, co tu się w ogóle dzieje. Upośledzenie technologiczne to już nie jest brak smartfona, to jest pojęcie – w jaki sposób coś, czego nie ma, czego nie uznają państwa, systemy ekonomiczne, banki – może mieć wartość, za którą kupimy sobie wieżowiec w Dubaju. Chyba że ten budynek to kryptowieżowiec…

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here