Ten rok to rok wyjątkowy. 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości! Wątków historycznych, opisujących co najmniej tych dziesięć dekad jest w mediach mnóstwo. Historia tego wieku to historia negocjacji – nigdy bowiem tak wiele nie zależało od wyniku rozmów wielkich z wielkimi. A jak to wyglądało nieco dawniej – np. 1000 lat temu? Jakie mechanizmy wpływały na podejmowanie decyzji i co decydowało o sukcesach w początkach polskiej państwowości?

W jaki sposób w ciągu nieco ponad trzydziestu lat panowania zdobyć Pragę i Kijów, zająć Morawy, Słowację, Łużyce, Prusy i koronować się na króla Polski? Skala podbojów Bolesława Chrobrego nie ustępuje imperiom wczesnego średniowiecza: Karola Wielkiego czy zdobywcy Anglii i całej Skandynawii Knuta Wielkiego. Jak tego dokonał?

Był przebiegłym, a także bezwzględnym strategiem. Ledwie wybrzmiały pogrzebowe śpiewy po śmierci swego przyjaciela, króla Niemiec i świętego cesarza rzymskiego Ottona III w roku 1002, Bolesław, wtedy jeszcze nie król lecz książę Polski, najechał Rzeszę i zajął Miśnię oraz Łużyce. (Z Niemcami stoczył zresztą jeszcze dwie wojny). Szukając sprzymierzeńców do kolejnych wojen, a frontów otwierał bez liku, kontaktował się nie tylko z sąsiadującymi z Polską władcami, ale też z włoskimi i luksemburskimi. Pragę zajął w ten sposób, że najpierw osadził na czeskim tronie swego kuzyna-psychopatę Bolesława III Rudego, a gdy ten – co było do przewidzenia – zaczął bez skrupułów mordować swych przeciwników, Bolesław Chrobry uwięził go, oślepił i sam, jako orędownik pokoju i sprawiedliwości, ogłosił się księciem Czech.

Ale Bolesław był przede wszystkim przywódcą swojej drużyny. Od zawsze utrzymanie władzy zależało od tego, na ile władca potrafi zapewnić sobie wierność wojowników. Wojny oraz związane z nimi łupy i niewolnicy były wręcz koniecznością, aby utrzymać posłuszeństwo i uniknąć buntów wśród żołnierzy. W przypadku Chrobrego był to niewiarygodnie zgrany „dream team”, używając nowoczesnego języka zarządzania zespołem.

Książę płacił dobrze, zdobywał nowe tereny, przez co bogacili się wierni mu wojownicy. Ale wymagał bezwzględnego posłuszeństwa, a brak lojalności karał bezlitośnie. Historycy przypominają los Pieczyngów, koczowników z Azji. Odwieczni wrogowie Rusi, sprzymierzyli się z władcą polskim podczas najazdu na Kijów, ale niezbyt chętnie wykonywali polecenia władcy. Kara była tylko jedna – Bolesław kazał wyciąć w pień nieposłusznych sojuszników.

Bolesław oszczędzał żołnierzy, nie traktował przedmiotowo tych, którzy mieli jedynie wykonywać rozkazy. Nie rzucał ich na pewną śmierć, gdy nie był pewny wygranej. Potrafił poczekać, umiał się wycofać. Tak było w 1010 roku, gdy wkroczył do Polski następca Ottona III, król Niemiec Henryk II. Chrobry wycofał się wiedząc, że walka w otwartym polu doprowadzi do ogromnych strat w ludziach.

Oceniając pierwszego króla Polski należy pamiętać, że na tle nie tylko średniowiecznych władców, był człowiekiem bezwzględnym i okrutnym. Wysłał św. Wojciecha na pewną śmierć. Gdy czeski biskup Wojciech Sławnikowic przybył na dwór Bolesława, ten powierzył mu misję chrystianizacji Prusów, wówczas dzikiego plemienia graniczącego z Polską. Za ciało biskupa (został zabity w 997 roku) zapłacił poganom tyle srebra ile ważył Wojciech. Przede wszystkim dlatego, by ratować swoją twarz pokazując jak mu na rozkładającym się już ciele Wojciecha zależy. Chciał w ten sposób przypodobać się niemieckiemu cesarzowi Ottonowi III.

Chrobry zdobywał, zagrabiał, pozyskiwał. Był w tym świetny i miał świetnych ludzi wokół. Niestety, nie potrafił jednak utrzymać sojuszów. Nie znosił partnerstwa, nie uznawał sobie równych. Szacunkiem obdarzał jedynie silniejszych. Samym strachem i manipulacją można zdobywać, ale nie da się później rządzić skutecznie.

Bolesław Chrobry potrafił zrealizować swoje cele skutecznie kierując swoją drużyną. Widział, że siła i powodzenie w negocjacjach z mieczem i bez niego zależy od dyscypliny, przygotowania i budowania siły. Bez zgranego zespołu, który wie dokąd zmierza, w jakim celu i jakie osiągnie korzyści, nawet najgenialniejszy strateg pozostanie tylko teoretykiem; niczego nie zrealizuje w praktyce. Jednakże, jeśli te wspomnienia stały się natchnieniem dla niektórych nam panujących obecnie, niech prześledzą z uwagą dalsze losy Królestwa i wyciągną dokładne wnioski z panowania Chrobrego i schedy.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here