Theresa May najwyraźniej zapomniała, jak ważne są negocjacje wewnątrz własnej organizacji. U progu kluczowych, bo handlowych negocjacji brexitowych, premier Zjednoczonego Królestwa ma związane ręce decyzją parlamentu, którą poparli przedstawiciele jej własnej partii. Jak to się stało?

W połowie grudnia na brukselskich salonach odtrąbiono sukces pierwszej fazy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Formalności zakończone, rząd Theresy May może teraz przejść do właściwych negocjacji z Unią Europejską, czyli kto, komu i ile zapłaci za rozwód (Bruksela żąda, bagatela, 60 miliardów euro). No i stało się! Rząd planował, że sam, do końca wynegocjuje warunki brexitu, zaś rola parlamentu ograniczy się do zatwierdzenia ustaleń. Tymczasem posłowie, jeszcze w grudniu 2017 roku, stosunkiem głosów 309 do 305 zdecydowali, że część kompetencji negocjacyjnych przejdzie w ręce parlamentu. Co gorsza dla pani May, wniosek opozycji został przyjęty dzięki poparciu części posłów jej własnej partii. Na czele rebelii stanął Dominic Grieve, dawny prokurator generalny, za którym poszło jedenastu antybrexitowych torysów. Poseł Grieve żalił się w Izbie Gmin, że żaden z ministrów pani May nie znalazł dla niego czasu, by porozmawiać o kluczowych dla Zjednoczonego Królestwa kwestiach. „Zostałem pozostawiony na lodzie, choć bardzo chciałem pomóc rządowi” – powiedział.

Grudniowe głosowanie w Izbie Gmin zostało zauważone w Brukseli. Premier Luksemburga Xavier Bettel powiedział, że wskutek tego głosowania może dojść do sytuacji, w której „Theresa May coś wynegocjuje, my coś wynegocjujemy, a później i tak zwróci się ponownie do parlamentu, co nie będzie służyło jej pozycji w negocjacjach”.

Rezultat? Po pierwsze, pani premier ma częściowo związane ręce przed kluczowymi negocjacjami dotyczącymi praw obywatelskich, granicy z Irlandią i rozliczeń z Unią Europejską. Po drugie, jej pozycja jako szefa rządu znów poważnie osłabła, i tylko brak poważnego kontrkandydata powoduje, że nadal utrzymuje się na stanowisku. Po trzecie i najważniejsze – rośnie opozycja przeciw pani May w jej własnej partii.

Pani premier najwyraźniej zapomniała, jak ważne są negocjacje wewnątrz własnej organizacji. W każdej strukturze występują interesariusze – ludzie, którzy reprezentują swoje własne interesy, a jednocześnie są przedstawicielami pewnych grup. Dobry lider umiejętnie rozgrywa interesy i ambicje, a przede wszystkim dba, żeby wszyscy grali do jednej bramki. Jeśli nie – padają samobóje.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here