„Koalicja PO i Nowoczesnej idzie w dobrym kierunku. Po czynach poznacie” – mówiła w czwartek 15 marca Katarzyna Lubnauer w wywiadzie dla RMF. „Myślę, że i członkowie Nowoczesnej, i członkowie PO mogą być z niej zadowoleni. Co więcej, ma ona szansę już w tej chwili mieć swoją reprezentację, w bardzo wielu miastach będą prawdopodobnie bardzo podobne porozumienia. To się będzie oczywiście odpalało kolejno”.

Stwierdzenia szefowej Nowoczesnej brzmią jak oferta przede wszystkim do wewnątrz własnej, rozkołysanej partii. Obrażony za zrzucenie go z tronu Ryszard Petru, walczące o przywództwo koleżanki pani Katarzyny, totalnie nieprzychylne sondaże – wszystko to może obciążać do granic wytrzymałości. 

Czy sojusz z Platformą będzie jak pocałunek śmierci? Grzegorz Schetyna nie należy do negocjatorów szczególnie ugodowych. Ma interes, by wraz z Nowoczesną stawić czoła PiS-owi i jego koalicjantom, bo autorytet PO też mocno się zużył. Od wyników wyborów samorządowych (listopad tego roku) zależy jego przywództwo w partii. 

Jak na razie koalicjanci dogadali się co do wspólnych kandydatów na prezydentów w Szczecinie i w Warszawie. W innych miastach idzie jak po grudzie, jak na przykład w Łodzi. Po wyroku na prezydent miasta Hannę Zdanowską (PO), Nowoczesna odmawia jej poparcia. Ale, jak to w negocjacjach, mając mniej argumentów w rękach, czyli odpowiedniej liczby wyborców, Nowoczesna musi działać tak, by w niekomfortowej sytuacji uzyskać jak najwięcej dla siebie; oddać na przykład dwa, trzy kluczowe miasta, a wziąć więcej miast za to o mniejszym potencjale. Trzymamy kciuki za wynik dobrych negocjacji, partnerskich, z wizją wspólnego wyniku. Niech nam się buduje kultura polityczna. Na każdym froncie, czy konserwatywnej prawicy, czy radykalnej lewicy. Po prostu rozmawiajmy z szacunkiem. To wartość sama w sobie.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here