Jeśli uznamy, iż podstawową umiejętnością posła powinna być umiejętność negocjowania, bo to właśnie narzędzie ma go doprowadzić do realizacji mandatu, to patrząc na pracę sejmu polskiego… Na litość boską, róbmy kandydatom na ten urząd test świadomości negocjacyjnej, przymusowo! Praca posła, polityka nie jest przecież łatwa. Brak stałych, normalnych godzin pracy, ciągłe napięcie związane ze sprawami wagi państwowej, i jeszcze użeranie się z dziennikarzami, którzy czekają na najdrobniejsze potknięcie zmęczonego pracą i wyczerpanego emocjami posła. Gdyby taki poseł wiedział, jak się zachować stosując reguły negocjacji, byłoby mu łatwiej. Bo wiedziałby też jak radzić sobie z emocjami. A tak? No nerwy puszczają. Oto co się przytrafiło posłance z ramienia PiS Krystynie Pawłowicz.

Znana z bezkompromisowości wypowiedzi, ciętego języka i krewkiej natury pani poseł uczestniczyła we wtorek w posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Przedmiotem obrad był projekt zmian ustawy o Sądzie Najwyższym. Posłanka Nowoczesnej, Kamila Gasiuk-Pihowicz zaproponowała wstrzymanie prac nad ustawą do czasu zawarcia przez rząd porozumienia z Komisją Europejską, dotyczącego systemu sądownictwa w Polsce i przestrzegania praworządności, czyli zakończenia negocjacji, których przebieg opinii publicznej znany nie jest. Na propozycję ostro zareagowała Krystyna Pawłowicz: „Mam apel do tej lewej części sali, żeby opanowała chamstwo lewackie swojej przedstawicielki, która bez obrażania kogokolwiek nie potrafi po prostu mordy swojej otworzyć”.

Mimo konsternacji wśród członków komisji obrady kontynuowano.

Po zakończeniu obrad dziennikarz TVN próbował zadać pytanie: „Pani poseł, używanie takiego słowa jak mordy…” ale nie dokończył. Krystyna Pawłowicz odepchnęła mikrofon i odpowiedziała krótko: „Zjeżdżaj człowieku tam”. Reporter próbował, pytał: „Pani poseł, dlaczego pani się tak wyraża? Dlaczego pani w ten sposób mówi?”. Tuż przed drzwiami wyjściowymi w Sejmie rzuciła na pożegnanie: „Oszczerco, kłamco, TVN-ie bezczelny!”. No i zrób tu coś panie z takim klopsem. Jeśli uznamy, bo nie da się uznać inaczej, że pani poseł to również profesor prawa, przez lata wykładająca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, to jak interpretować zachowanie pani Pawłowicz? Jako kto wypowiada te słowa? Jako poseł, profesor, prawnik, człowiek, kobieta? Którą kategorię zastosować, żeby zrozumieć? 

Pani poseł zdarzało się „krytykować” w dość niekonwencjonalny sposób konkretnych dziennikarzy. Gdy pod koniec grudnia 2015 roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy medialnej, Pawłowicz zapowiedziała na swoim Facebooku, że wkrótce w mediach publicznych pojawią się wyłącznie uczciwe informacje, a „pani J. Dobrosz-Oracz, p. Kraśko, p. Lewicka, p. Tadla, oboje Lisowie i reszta kłamczuchów dostaną skierowanie na kursy medialne resocjalizacyjne do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej do Torunia”.

Która wyższa szkoła przyjmie na kursy profesora? I czego uczyć posłankę? 

Poseł jest narzędziem do negocjacji ze społeczeństwem, z wyborcami. W wielu domach słuchając pani Pawłowicz przeciętny obywatel musi się bić z myślami – jeśli osoba tak wykształcona, z takimi osiągnięciami wypowiada takie słowa, to jest to pewnego rodzaju standard? Dewaluują się nam zasady komunikacji społecznej, obniżają standardy. Można nie lubić TVN-u, można nie chcieć oglądać tej stacji, ale czy można iść aż tak radykalnie wbrew wszelkim regułom? Komunikacja interpersonalna zawsze jest naznaczona emocjami. W negocjacjach, a posiedzenia komisji sejmowych są przecież ich przykładem, opanowanie emocji, stosowanie właściwego języka i postawa szacunku i odpowiedzialności w stosunku do drugiej stronie to elementy charakteryzujące dobrego negocjatora, nastawionego na poszukiwanie porozumienia a nie na konfrontację. Pani poseł Pawłowicz dawno obrała i do tej pory prowadzi kurs, który jest tego antytezą. Dlaczego nikt nie reaguje? Może dobrze jest mieć w swoich szeregach kogoś, kogo część opinii publicznej może naśladować, a inni usprawiedliwią niedyspozycją emocjonalną? Czy PiS chce ten dyskurs emocjonalny a nie merytoryczny namaszczać bezczynnością? Niestety, wygląda to właśnie w taki sposób, a usprawiedliwianie się posłem Niesiołowskim i ministrem Sikorskim słynącymi ze słownych wybryków nie jest wyjściem. Nie przyzwyczajajmy się do tego.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here