Lider Platformy Obywatelskiej ma cały worek twardych orzechów do zgryzienia. Musi stać się wreszcie negocjatorem, bo jak wielu znających go od podszewki współpracowników oraz przeciwników pokazuje, jest on raczej zwolennikiem rządów silnej ręki, woli iść zgodnie z zasadą dziel i rządź niż negocjować. Oto kilka stojących przed nim w ciągu najbliższych dwóch lat wyzwań: 

  1. Powrót Donalda Tuska, kuszący, gdyż były premier ma wciąż ogromne poparcie społeczne, ale Schetyna widzi go wyłącznie jako kandydata na prezydenta w wyborach w 2020 roku. Czy na pewno? Wszyscy pamiętamy kolejne wydanie „szorstkiej przyjaźni”, czyli niespecjalnie miły okres wewnętrznych sporów o władzę w PO. Jakie żądania i ustępstwa mają dla siebie panowie? „Liczę na powrót Donalda Tuska. Mam nadzieję, że w grudniu 2019 roku, po kadencji w Radzie Europejskiej, weźmie pod uwagę bycie kandydatem na prezydenta nie tylko Koalicji Obywatelskiej, ale już wtedy koalicji rządzącej. Musimy odbudować wizerunek Polski, a tego nie uda się zrobić bez podmiotowego i popularnego na świecie prezydenta”. Donald Tusk kończy kadencję w Brukseli 30 listopada 2019 roku, prawdopodobnie już po wyborach parlamentarnych w Polsce, aczkolwiek data wyborów nie jest znana. Jaki będzie apetyt polityczny Tuska po dwóch kadencjach jednego z pięciu najważniejszych urzędników UE? Być może zechce on wynegocjować ze Schetyną inne ustępstwa – np. poszerzenie kompetencji prezydenta, żeby z „zaszczytu, żyrandola i pałacu” jak mówił o prezydenturze Donald Tusk, mógł mieć realną władzę w Polsce po ewentualnym wyborze go na ten urząd. To będą fascynujące negocjacje. 
  2. Koalicja Obywatelska – Nowoczesna, czyli jak poradzić sobie z tym słabnącym tworem, który balansuje w badaniach na granicy 5%, ale walczy o dobrą pozycję w rozmowach z PO w sprawie wyborów samorządowych. „Pokazaliśmy i będziemy pokazywać kolejnymi wydarzeniami, że realnie na scenie politycznej liczą się tylko PO z Nowoczesną i PiS. Jedyną alternatywą dla partii rządzącej jest Koalicja Obywatelska”. PO pokazała już „jedność z Nowoczesną” poprzez udostępnienie miejsc wiceprezydentów kilku miast. Pytanie o to, jak wyglądać będzie kampania samorządowa. Jaką ofertę przedstawią obie partie. Katarzyna Lubnauer przestaje mieć wokół siebie zaufanych ludzi, odchodzą lub zapowiadają odejście. Czy Schetyna pomoże nowej liderce w walce o rząd dusz, czy wykorzysta sytuację i wchłonie tych, którzy opuszczą szeregi quasi-koalicjanta? 
  3. A co z dawnym koalicjantem, czyli PSL? Dlaczego tak bardzo zmieniła się relacja z ludowcami, czy Schetyna nie może zaskarbić sobie ich przyjaźni, żeby na amen pogrzebać najbardziej elastyczną zdolność koalicyjną w polskim sejmie? Jeśli Grzegorz Schetyna nie wynegocjuje z Kosiniakiem-Kamyszem porozumienia w sprawie wyborów, żeby razem mogli gospodarować na elektoracie wiejskim, PiS będzie stuprocentowym beneficjentem tego zaniedbania. Wiadomo nie od dziś, że duża część wsi nie może wybaczyć ludowcom tego 8-letniego mezaliansu, chociaż ci, których gospodarstwa stały się silne pieniędzmi unijnymi potrafią przymknąć oczy na to, co mówi o PO rządząca teraz koalicja. Schetyna musi opracować dobrą strategię, a czasu coraz mniej. Zastawienie stołu z Nowoczesną, wraz z jej liberalną, antykościelną nutą może być dla twardego elektoratu PO jasnym sygnałem określenia ścieżki, jednak dla elektoratu wiejskiego nie będzie do przełknięcia.
  4. Ujazdowski i spółka. Schetyna w swej macierzy postawił na byłego posła PiS, Kazimierza Michała Ujazdowskiego. I jak tu nie płakać nad niezrozumieniem pobudek przewodniczącego? Żaden lewicujący ruch miejski, żadne liberalne gremia kobiece, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie udawać, że to jest dobry kandydat wystawiony przez PO. Wystarczy poczytać biografię Ujazdowskiego i przytoczyć kilka cytatów nawet z jego niedawnej twórczości. Jeśli to są negocjacyjne zamierzenia Schetyny, jeśli w taki to właśnie sposób chce mieć ciastko i zjeść ciastko zarazem, to krem musi mieć salmonellę. 
  5. Ofensywa wobec przyszłości. Schetyna w dzisiejszym wywiadzie dla Rzeczpospolitej mówi: „Platforma jest na kolejnym etapie ofensywy. Polska polityka jest segmentowa. Przychodzi czas, kiedy wszystko gwałtownie wybucha. Polityka jest jak surfing, trzeba mieć wyczucie, kiedy dobrze wskoczyć na grzbiet właściwej fali, która będzie mogła nieść, nie tylko dzięki własnej pracy i konsekwencji, ale również dzięki sprzyjającym czynnikom zewnętrznym”. 

Jeśli lider PO w ten oto przedwakacyjny sposób pokazuje, że będzie wykorzystywał potknięcia PiS, to będzie to znów polityka reaktywna. Jeśli Pan Grzegorz chce stanąć na wysokości zadania i pokazać, że wyciągnął lekcję z tego, co przez osiem lat w zaciszu opozycyjnego kąta robiło PiS, to musi działać aktywnie i zbudować odważną ofertę dla Polaków. Odgrzewane kotlety na polskim stole nie wygrają z kiełbasą wyborczą. 

Na razie widać, że słupki poparcia dla PO drgnęły. Jeden sondaż pokazał nawet, że koalicja PO-N wygrywa ze Zjednoczoną Prawicą. Ale na tę chwilę nie wiadomo, czy jest to początek trendu. Pan Schetyna chce zaklinać rzeczywistość. Tymczasem musi znaleźć sposób na siebie. Wynegocjować z Polakami to, żeby nie mówili NIE na dźwięk jego nazwiska, ocieplić swój wizerunek. Jak na razie jest jednym z najmniej lubianych polityków. Natomiast wystarczająco długo działa w polityce i wie, że popularność polityków i gusta wyborcze mogą zmienić się w oka mgnieniu. Najlepszym przykładem może być prezydent Bronisław Komorowski. Na początku 2015 roku cieszył się poparciem niemal 70% społeczeństwa. Pół roku później przegrał reelekcję z nikomu nieznanym Andrzejem Dudą. Twarzy Grzegorza Schetyny się nie schowa. Znane już uważniejszej części opinii publicznej numery z izolowaniem na czas kampanii Antoniego Macierewicza w celu łagodzenia wizerunku PiS dla niezdecydowanych, których PO chce przekonać mogą tu nie zadziałać. Poza tym, Schetyna nie po to się tak męczy teraz, by znikać w kulminacji. Wierzy w sukces i chce być jego architektem. Musi być zatem dobrze negocjującym architektem. Zobaczymy już niedługo.

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here