Trudno przypuszczać, jakie założenia kryły się pod wrzuconym w ostatniej chwili do ustawy zapisem o karaniu za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą oraz ukraińskich nacjonalistów (chodzi o lata 1925–1950). Nie wiadomo też jakim celom ma on posłużyć, oprócz plajty stosunków dwustronnych. Sejm, Senat i prezydent nie pozostawili najmniejszego pola do negocjacji dla Ukraińców.

Nakaz pracy – kiedyś. Nakaz myślenia – teraz. Tylko że teraz potrzeba nam pracy, a z myśleniem, jak zwykle, na bakier.

Konsekwencje tak konfrontacyjnej postawy mają proste i bardzo kosztowne przełożenie. Zwrócił na ten aspekt uwagę wicepremier rządu ukraińskiego Pawło Rozenko – ustawa może zagrażać Ukraińcom przebywającym na terenie Polski.

W 2017 roku zatrudnienie obywateli Ukrainy na terenie naszego kraju wzrosło o 36% w stosunku do roku poprzedniego. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, na 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi, w 94% chodzi o pracowników z Ukrainy. W samym tylko przemyśle i w budownictwie ich zatrudnienie wzrosło o 1/3.

Duma narodowa i tak już potwornie brukanego przez Rosjan społeczeństwa nie potrzebuje kolejnych policzków. Ci, którzy chcą do Europy z racji bliskości naszego kraju, języka, historii przyjeżdżają do Polski, by przysłużyć się nam w budowie naszej prosperity, tak jak Polacy przez lata budowali well-being Wielkiej Brytanii. Z jakim zatem obliczem siadamy do stołu negocjacyjnego z naszymi sąsiadami? Chcemy zgody i pojednania czy, z pozycji protekcjonalnego nauczyciela, będziemy pokazywać przeciętnemu przedstawicielowi naszego kraju, że Ukrainiec to ten gorszy sort? Nie każdy kto żyje za naszą wschodnią granicą ma wyrobiony pogląd na wspólną historię, nie każdy chce czcić Banderę jako bohatera. Ale każdy chce wieść spokojne, dostatnie życie. Czy fakt, że musi się tułać po innych ziemiach, by wykarmić swoją rodzinę nie jest wystarczająco upokarzający żeby tratować go jako naszego rodzimego bohatera? On zostawia swoje skromne pielesze, żeby robić to, czego my już robić nie chcemy. Idzie na ustępstwa nie żądając w zamian wiele. Szacunku, uśmiechu, godnej roboty.

Czy naprawdę w tej sytuacji powinniśmy nowelizować zdrowy rozsądek?! Czy posłowie i senatorowie zastanowili się nad finansowymi kosztami ustawy teoretycznie niezwiązanej z gospodarką?

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here